wtorek, 10 grudnia 2013

Rimmel Stay Matte puder - recenzja

Pudru Stay Matte używałam jako nastolatka i był on wtedy zdecydowanie moim ulubionym pudrem. Ale wiadomo, że zaczynając swoją przygodę z makijażem ma się nieco mniejsze wymagania niż po latach codziennego malowania się. Dlatego z ciekawości podczas ostatniej promocji w rossmanie (-40% na kosmetyki do makijażu) postanowiłam go kupić i sprawdzić czy przypadnie mi do gust kilka lat później.
Kupiłam odcień transparentny, bo o tej porze roku moja skóra jest niemalże biała i prawie wszystkie podkłady i pudry są dla mnie za ciemne (nawet najjaśniejsze odcienie). Za puder zapłaciłam coś około 12 zł. – cena bardzo atrakcyjna.

rimmel stay matte opinie, rimmel stay matte puder blog, rimmel stay matte blog, dobry puder matujący


Pudru Stay Matte używam codziennie od dwóch tygodni i okazało się, że wciąż bardzo go lubię. Puder bardzo dobrze matowi cerę, nawet posmarowaną kremem z wysokim filtrem, co na pewno jest jego wielkim plusem. Puder nie nadaje żadnego koloru, jest transparentny  a z doświadczenia wiem, że różnie to bywa z pudrami, które podobno mają być transparentne. Co do trwałości to też jest całkiem w porządku, to znaczy drobne poprawki w ciągu dnia są konieczne, ale moja cera już taka jest, że przy każdym pudrze prędzej czy później musze zrobić poprawkę.

I tak przy tych poprawkach wychodzi jedna, dla mnie dość duża wada tego kosmetyku – opakowanie. Opakowanie jest po prostu mega niepraktyczne, nie ma lusterka, nie ma gąbeczki a otwieranie też jest zupełnie nieprzemyślane. Jeśli chcemy poprawić makijaż siedząc np. w autobusie to z tym pudrem jest to niemożliwe, bo oprócz samego pudru potrzebujemy jeszcze pędzel albo gąbeczkę i lusterko efektem czego po otwarciu wieczka braknie nam rak, żeby to wszystko utrzymać i jeszcze się pomalować. Na szczęście istnieją bibułki matujące, których możemy używać do poprawek w ciągu dnia i zabrać ze sobą wszędzie.


Podsumowując. Rimmel Stay Matte to dobry puder w dobrej cenie, ale ze względu na niepraktyczne opakowanie nadaje się jedynie na kosmetyk stacjonarny, którego można używać do wykonania porannego makijażu, do torebki się nie nadaje.

sobota, 7 grudnia 2013

Kozieradka na porost włosów

Oto jak przyrządzić wcierkę z kozieradki: 2 łyżeczki nasion kozieradki zalewamy szklanką wody i zostawiamy na parę godzin do zaparzenia i opadnięcia nasion na dno. Następnie odlewamy gotowy wywar do słoiczka lub innego naczynia (może być buteleczka z dozownikiem) i wcierka gotowa. Wcierkę trzymamy w lodówce przez kilka dni, przy codziennym stosowaniu powinna wystarczyć na tydzień, jeśli jednak nie zużyjemy jej w ciągu kilku dni, najlepiej jest ją wylać i przyrządzić świeży wywar. Ja trzymam swoją kozieradkę w słoiczku a do aplikacji używam dużej strzykawki, która sprawdza się rewelacyjnie.

kozieradka na włosy, kozieradka na porost włosów,kozieradka na włosy jak przyrządzić

kozieradka na włosy, kozieradka na porost włosów,kozieradka na włosy jak przyrządzić

Moje wrażenia po pierwszym miesiącu z kozieradką: kozieradkę starałam się wcierać w skórę  głowy codziennie ale widomo, różnie to było… w każdym razie stosowałam ją w miarę regularnie. Co prawda nie spodziewałam się super efektów już po pierwszym miesiącu, a tu proszę, włosy urosły mi całe 4 centymetry (a nawet kilka milimetrów więcej)! Co prawda na długości raczej mi nie zależy, bo włosy mam już mega długie, ale po miesiącu z kozieradką na mojej głowie pojawiło się bardzo dużo nowych baby hair, co mnie bardzo cieszy bo włosów jest coraz więcej J.

Jedyna wada tego cudownego specyfiku to zapach – pachnie curry, bardzo intensywnie i właśnie dlatego nie byłam w stanie używać jej codziennie.


Wcierkę z kozieradki polecam każdemu, działa szybko i widocznie a do tego jest super tania (opakowanie kosztuje ok 2-3 złote). 

czwartek, 5 grudnia 2013

Beauties Factory Brush Cleanser - płyn do czyszczenia pędzli - recenzja

Makijażem zajmuję się zawodowo a pędzle do makijażu są narzędziem mojej pracy, dlatego utrzymanie ich w czystości jest dla mnie bardzo ważne. Jestem raczej zwolenniczką prania pędzli niż czyszczenia ich płynem, ale pomyślałam, że warto jest mieć jakieś wyjście awaryjne (gdybym nie miała czasu ich wyprać) i dlatego kupiłam płyn Beauties Factory. 

Niestety płyn firmy Beauties Factory zupełnie nie spełnił moich oczekiwań. Płyn jest tłusty, co prawda czyści pędzle ale nie nadają się one później do użytku bo są po prostu tłuste. Płyn podobno dezynfekuje pędzle ale mnie nie wydają się one wystarczająco zdezynfekowane (pewnie przez tą tłustą konsystencję). Szczerze powiedziawszy nie mogłabym pomalować nikogo pędzlami umytymi tym płynem i na pewno nie przekonam się do jego skuteczności. Pędzle myję po każdym użyciu w ciepłej wodzie szamponem Babydream (o którym pisałam TUTAJ) albo szarym mydłem i wiem, że są wtedy naprawdę czyste i świeże. 

Znalazłam jedną zaletę tego płynu, żeby nie było, że ma same wady, otóż świetnie nadaje się do czyszczenia półki na której trzymam kosmetyki do makijażu, bardzo dobrze zmywa ślady po kredkach, podkładach i szminkach ;). Na pewno kupię jeszcze kiedyś jakiś inny płyn do czyszczenia pędzli, bo jednak warto taki mieć, ale na pewno nie będzie to już Beauties Factory. 

beauties factory płyn do czyszczenia pędzli opinie

wtorek, 3 grudnia 2013

Tangle Teezer - recenzja

Odkąd zaczęłam bardziej dbać o swoje włosy, coraz częściej zastanawiałam się nad wyborem odpowiedniej dla nich szczotki. Na początku zastanawiałam się nad szczotką z naturalnego włosia, ale moje włosy bardzo się plączą i taka szczotka chyba nie dała by sobie z nimi rady. Na temat tangle teezer przeczytałam dziesiątki bardzo dobrych opinii i dlatego sama zaczęłam się zastanawiać nad jej zakupem. Niestety szczotki te nie należą do najtańszych i długo się wahałam. Jednak kiedy moja domowa szczotka zaczęła się psuć i musiałam już coś kupić, po obejrzeniu różnych szczotek w rossmanie, których cena też nie była niska bo właściwie każda kosztowałam ok. 30 zł., doszłam do wniosku, że jednak tangle teezer będzie najlepszą opcją.


tangle teezers opinie, tangle teezers czy kupić, dobra szczotka do długich włosów


Moje wrażenia: na początku byłam trochę rozczarowana, szczotka czesała faktycznie lepiej niż jakakolwiek inna szczotką jaką miałam do tej pory, ale nie sunęła po włosach od nasady aż po same końce, jak to podobno miała robić. Włosy rozczesuję na mokro i właściwie najwięcej włosów wypada mi przy rozczesywaniu i miałam nadzieję, że tangle Teezer trochę ograniczy ilość wypadających włosów. I tak też się stało, co prawda nie jest tak, że włosów wypada o połowę mniej ale różnica jest widoczna. Szczotka nie szarpie włosów, rozczesuje je bardzo delikatnie. Krótko mówiąc jest to bardzo dobra szczotka, ale wydawało mi się, że spokojnie mogłabym bez niej żyć. No właśnie wydawało mi się tak do czasu, kiedy wyjechałam ostatnio na kilka dni i w mojej walizce zabrakło miejsca na tangle teezer. I kiedy przyszło mi przez te kilka dni rozczesywać włosy zwykłą szczotką, wtedy dopiero naprawdę doceniłam tą wspaniałą szczotkę (tak, teraz uważam, że jest genialna, wspaniała i niezastąpiona). Od tej pory nigdy więcej się z nią nie rozstanę i wszędzie będę ją wozić ze sobą :). Bardzo polecam wszystkim posiadaczkom długich włosów.

tangle teezers opinie, tangle teezers czy kupić, dobra szczotka do długich włosów

niedziela, 1 grudnia 2013

Moje sposoby na cellulit

Cellulit to zmora, która spędza sen z powiek prawie każdej z nas. W drogeriach i aptekach pełno jest różnych balsamów, żeli i innych wynalazków, które mają za zadanie wygładzenie i ujędrnienie ud i pośladków, niestety kosmetyki te są dość kosztowne a ich działanie nie jest aż tak spektakularne jak byśmy chciały. Jako, że mamy teraz zimę i wydaje mi się to najodpowiedniejsza pora na to by zadbać o swoje ciało, napiszę kilka słów o swoich sposobach walki z cellulitem:

olejek cynamonowy na cellulit, olejek grejpfrutowy na cellulit, co na cellulit


Przepis na antycellulitową mieszankę: 4 krople olejku cynamonowego, 4 krople olejku grejpfrutowego, trochę najzwyklejszego, taniego balsamu do ciała (taka ilość żeby wystarczyła na wysmarowanie ud, pupy i brzucha), folia spożywcza. Olejki mieszamy z balsamem w miseczce, wcieramy w uda, pupę i brzuch i okręcamy się folią, następnie przykrywamy się kołdrą albo kocykiem i siedzimy tak od pół godziny do godziny. Można w tym czasie poczytać książkę albo obejrzeć film. Oba olejki mają właściwości silnie rozgrzewające dlatego trzeba uważać żeby nie przesadzić z ilością bo mogą poparzyć skórę. Najlepiej za pierwszym razem użyć mniejszej ilości olejków i każdorazowo odrobinę ją zwiększać. Ja za pierwszym razem dałam o kroplę za dużo i po 3 minutach musiałam wskoczyć pod prysznic, później długo jeszcze miałam podrażnioną, zaczerwienioną skórę. Następnym razem dałam za mało olejku i nie czułam żadnego rozgrzewania. Dlatego ilość olejków trzeba dostosować do siebie i stopnia wrażliwości skóry. Taki zabieg powtarzamy co najmniej dwa razy w tygodniu, a najlepiej co drugi dzień.

Taką kurację trwającą miesiąc zrobiłam sobie w tamtym roku i efekt był naprawdę bardzo zauważalny. Najlepiej by było po kuracji, dla utrzymania jej efektów powtarzać zabieg raz w tygodniu. Ja tego niestety nie robiłam i dlatego teraz znów planuję zacząć kurację od nowa.

Żeby zewnętrzne zabiegi były bardziej skuteczne warto zastosować jeszcze dwie ważne zasady. Po pierwsze picie dużej ilości wody. Ja niestety bardzo lubię herbatę i piję ją właściwie cały czas ;) ale staram się stopniowo przerzucać na wodę. Po drugie ruch. Wiem, że pogoda raczej nie sprzyja żadnym aktywnościom fizycznym, ale dobrze jest się zmusić i poćwiczyć chociaż 15 minut dziennie. Ja do niedawna biegałam prawie codziennie, teraz jest już na to trochę za zimno więc przerzuciłam się na przysiady i kręcenie hula-hopem.

Mam nadzieję, że wytrwam w swojej walce i wkrótce pozbędę się cellulitu raz na zawsze.


piątek, 29 listopada 2013

Rimmel Apocalips - recenzja

Obok lakierów do ust Apocalips przechodziłam już wiele razy i za każdym razem moje spojrzenie przyciągały ich przepiękne kolory. Przed zakupem powstrzymywały mnie tylko bardzo złe recenzje tego kosmetyku. Ale kiedy tylko trafiła się promocja w rossmanie na wszystkie kosmetyki do makijażu, od razu pobiegłam po Apocalips z myślą, że jeśli okaże się rozczarowaniem to i tak nie stracę dużo. Zdecydowałam się na bardzo wyrazisty różowo pomarańczowy odcień – 501 Stellar.

apocalips rimmel, apocalips stellar, apocalips opinie, apocalips recenzja


Po przetestowaniu błyszczyka (nazwanie go lakierem do ust było podejrzewam jedynie chwytem reklamowym) zupełnie nie rozumiem skąd te wszystkie negatywne opinie. Ja go wręcz pokochałam i najchętniej kupiłabym wszystkie kolory.

A teraz trochę bardziej szczegółowo. Aplikacja jest bardzo wygodna. Błyszczyk ma standardowy jak dla błyszczyka pędzelek, jedyne co go wyróżnia to lekkie zagłębienie na środku, w którym gromadzi się błyszczyk. Podejrzewam, że chodziło z tym o to, żeby nie trzeba było wkładać pędzelka kilkakrotnie do buteleczki tylko od razu wyciągnąć odpowiednią ilość kosmetyku wystarczającą na jedną aplikację. Patent sprawdza się, faktycznie ilość błyszczyka na pędzelku zupełnie wystarcza na pomalowanie całych ust, ale i tak uważam ten wynalazek za zbędny. Błyszczyk nie zostawia smug, nakłada się równomiernie i ładnie pokrywa kolorem całe usta.

Trwałość. Jeśli nie jemy i nie pijemy to błyszczyk spokojnie utrzyma się na ustach kilka godzin. Co prawda po pewnym czasie znika efekt błyszczyka tzn. zanika lekki połysk, usta robią się bardziej matowe ale wciąż mocno pokryte kolorem (efekt jak po pomalowaniu ust szminką). Pigment na ustach utrzymuje się naprawdę długo. Uważam, że jak na błyszczyk, trwałość jest bardzo dobra.

Zapach. Błyszczyk r ma taki lekki szminkowy zapach (z tych raczej nieprzyjemnych) ale zapach jest na tyle słaby, że mnie osobiście nie przeszkadza a jestem przewrażliwiona jeśli chodzi o zapachy mazideł do ust.


Ogólnie nie przepadam za błyszczykami, zdecydowanie wolę szminki, ale myślę, że Apocalips rimmela ze względu na ilość zawartego w nim pigmentu jest fajną alternatywą dla szminki. Ja na pewno przetestuję kiedyś jeszcze  inne kolory, może dla odmiany jakieś bardziej stonowane.

Tak kolor prezentuje się na ustach:

apocalips rimmel, apocalips stellar, apocalips opinie, apocalips recenzja

poniedziałek, 25 listopada 2013

Moja obecna pielęgnacja włosów

Jesień i zima to najgorszy czas dla naszych włosów – nie dość, że są osłabione to jeszcze plączą się od szalików i kołnierzy płaszczy czy kurtek, przez co przy rozczesywaniu wypada ich coraz więcej.

WCIERKI. Ja podczas jesienno zimowej pielęgnacji swoich włosów nastawiam się przede wszystkim na ich wzmocnienie, dlatego podstawą jest dla mnie regularne wcieranie różnych specyfików w skórę głowy. Poprzez różne specyfiki mam na myśli wyciąg z kozieradki (o którym wkrótce napiszę więcej) i od czasu do czasu Jantar. Kozieradkę wcieram dopiero trzeci tydzień i na razie trudno zauważyć jakiekolwiek efekty ale w tym przypadku chyba trzeba bardziej długotrwałego stosowania, żeby coś zaobserwować. Niestety wyciąg z kozieradki ma to do siebie, że nie pachnie zbyt pięknie. Pachnie jedzeniem, a dokładniej kurczakiem curry… Dlatego odradzam stosowanie go w ciągu dnia. Ja staram się wcierać kozieradkę codziennie wieczorem i do rana zapach już się ulatnia, ale kiedy myję głowę wieczorem i nie chcę żeby świeże włosy nasiąknęły mi tym specyficznym zapachem, wtedy jednorazowo zastępuję kozieradkę Jantarem.

jantar opinie, kozieradka na włosy, kozieradka na wypadanie włosów


Odżywkę do włosów Jantar stosuję już od kilku miesięcy z przerwami, moje włosy zareagowały na nią bardzo dobrze, pojawiło się bardzo dużo baby hair a włosy przestały się nadmiernie przetłuszczać. Nie chcę jednak przyzwyczaić swoich włosów zbytnio do Jantara w obawie, że kiedyś przestanie na mnie działać. Dlatego wytrwale wcieram kozieradkę i staram się sięgać po jantara jak najrzadziej, żeby wrócić do niego po kozieradkowej kuracji.

OLEJE. Jak już pisałam ostatnio, obecnie używam do włosów oleju z nasion dzikiej róży, który rewelacyjnie nawilża i wygładza włosy. Zauważyłam, że regularne olejowanie włosów sprawiło, że moje włosy w sezonie czapkowo-szalikowym w ogóle się nie elektryzują (a było to moją zmorą każdej zimy). Ostatnio po wielu eksperymentach odkryłam tez idealną dla swoich włosów mieszankę olejów: lniany, arganowy i olej z wiesiołka. Wszystkie oleje mieszam ze sobą w równych proporcjach (po łyżeczce każdego) i wcieram w suche lub wilgotne włosy na całą noc. Taka mieszanka nadaje moim włosom blasku i wygładzenia.

MYCIE. Póki co jestem wierna szamponowi dla dzieci Babydream, ma on delikatny skład, dobrze myje i jest niedrogi – czego więcej chcieć od szamponu? Prócz tego raz na tydzień lub trochę rzadziej robię sobie oczyszczającą mieszankę do włosów i skóry głowy – mieszam łyżeczkę glinki ghassoul z szamponem babydream i dokładnie wcieram ją w skórę głowy i na długość włosów.

ODŻYWKI. Po każdym myciu nakładam na włosy odżywkę obecnie Alterra granat i aloes , nie trzymam jej na włosach długo bo po prostu mi się nie chce ;). Oprócz tego przed rozczesaniem spryskuję włosy żółtą odżywką Gliss KurOil Nutritive, bez tego chyba nie udało by mi się ich rozczesać.

oleje na włosy, oleje do włosów blond, olej z wiesiołka, olej z nasion dzikiej róży, olej arganowy na włosy


A tak wyglądają moje włosy:



Na zdjęciu wyszły trochę matowo, ale na żywo ładnie się błyszczą J. Poza tym mają straszny odrost, włosy farbowałam ostatnio grubo ponad rok temu , dokładnie już nie pamiętam kiedy, włosy na długości są też mocno rozjaśnione od słońca i ogólnie nie wygląda to tak jak bym chciała, ale nie chce już ich farbować. Kusi mnie trochę, żeby rozjaśnić końcówki rozjaśniaczem w spreju ale boję się, że strasznie je to wysuszy, wiec na razie się wstrzymuję. Włosy zazwyczaj mam związane w kucyk albo w kok i wtedy odrost nie rzuca się aż tak w oczy.