sobota, 28 września 2013

Eveline SOS dla kruchych i łamliwych paznokci - recenzja

Problem łamliwych i rozdwajających się paznokci raczej mnie nie dotyczy ale zdarzają się okresy, w których moje paznokcie wymagają bardziej intensywnej pielęgnacji. Tak też było po ostatnim domowym remoncie, kiedy moje i tak już krótkie paznokcie bardzo widocznie się zniszczyły. Chcąc odrobinę je podratować wybrałam się do rossmana po sprawdzoną już kiedyś odżywkę eveline 8w1. Akurat trafiłam na promocję wszystkich odżywek tej firmy, a że 8w1 jest chyba najbardziej popularna, nie pozostało ani jedno jej opakowanie, dlatego kupiłam Eveline SOS dla kruchych i łamliwych paznokci. Mówiąc szczerze nie miałam w stosunku do niej zbyt wielkich oczekiwań. Odżywkę stosowałam zgodnie z zaleceniami producenta, czyli nakładałam po jednej warstwie dziennie a po trzeciej warstwie zmywałam i od nowa. Ku mojemu zaskoczeniu paznokcie całkowicie się zregenerowały, nie złamały się, nie rozdwoiły, urosły długie i mocne. 

eveilne odrzywka do paznokci, dobra odżywka do paznokci, eveline 8in1, eveline sos


Porównując ze sobą 8w1 i SOS mogę śmiało stwierdzić, że działanie obu odżywek ani trochę się od siebie nie różni. Jedyna różnica to kolo - 8w1 jest delikatnie mleczna a SOS przezroczysta.  

Odżywki do paznokci Eveline spełniają wszystkie moje oczekiwania i na pewno pozostaną ze mną jeszcze na długo. 

czwartek, 26 września 2013

Eyelinery - przegląd

Wykonując codzienny makijaż często stawiam na jeden mocny akcent, którym jest albo wyraźna kreska na oko, albo usta w intensywnym kolorze. W ciągu kilku lat przetestowałam już wiele różnych eyelinerów, od tradycyjnych, do tych w żelu czy pisaku, a robienie kreski opanowałam już chyba do perfekcji. Dlatego dzisiaj będzie trochę o eyelinerach.


dobry eyeliner, eyelinery opinie, eyeliner który najlepszy, loreal eyeliner w żelu, manhattan eyeliner opinie, nyc eyeliner opinie, oriflame eyeliner, eyeliner w pisaku, eyeliner w żelu, kolorowe eyelinery, rimmel eyeliner


Osobiście najbardziej lubię tradycyjne eyelinery w płynie z delikatnie stożkowatym pędzelkiem. Być może wynika to z tego, że od takich zaczynałam i nimi uczyłam się robić kreski. Obecnie posiadam dwa takie właśnie eyelinery: Astor Eye Artist w kolorze Star Brown i Manhattan Dip Eyeliner Waterproof kolor Black. Oba są bardzo dobre i nie kosztują wiele. Eyeliner z Astora ma piękny brązowo złocisty kolor i mieniące się drobinki. Kolor nie jest ciemny i nawet gruba kreska wygląda bardzo delikatnie. Eyeliner Manhattan nie różni się właściwie niczym od tego z Astora, nawet opakowanie ma identyczne. Miałam go kiedyś w kolorze brązowym i też był to złocisty brąz z drobinkami, tylko odrobinę ciemniejszy od Astora. Czerń natomiast jest zupełnie matowa i bardzo głęboka a taką właśnie lubię. Malując kreskę czarnym eyelinerem zależy mi na mocniejszym efekcie i bardziej wyraźnym makijażu, dlatego im czerń czarniejsza tym lepiej J. Oba eyelinery są moimi zdecydowanymi faworytami i nie mam im nic do zarzucenia. Trwałość jest bardzo dobra a z demakijażem nie ma problemu. Na pewno często będę do nich wracać po dalszych (być może nieudanych) eksperymentach, których na pewno sobie nie odpuszczę J

W mojej kolekcji eyelinerów znajduje się jeden w żelu (mój pierwszy) – Loreal Gel Intenza w kolorze 03 Violet Black. Chciałam kupić czarny, ale oczywiście standardowo nie doczytałam i wzięłam fioletowy… Fioletowy to on tak do końca nie jest, raczej czarny z fioletowym połyskiem i złotymi drobinkami. Eyeliner jest bardzo ładnie zapakowany w elegancki słoiczek ze złotą zakrętką, ma też dołączony pędzelek. Pędzelek raczej nie nadaje się do jego nakładania, można nim zrobić jedynie grubą kreskę. Kolor nie jest bardzo głęboki, przynajmniej nie taki jak bym chciała, ale ku mojemu zaskoczeniu fioletowy połysk wygląda całkiem ładnie. Eyeliner dość dobrze aplikuje się ściętym pędzelkiem. Co mnie najbardziej zaskoczyło to rewelacyjna trwałość, której nigdy bym się nie spodziewała po eylinerze w żelu. Kosmetyk jest tak trwały, że trudno jest go zmyć, nie każdy kosmetyk do demakijażu sobie z nim poradzi. Nie lubię aplikować go na gołe oko, bo jak pisałam wcześniej, głębia koloru mnie nie satysfakcjonuje, ale za to bardzo fajnie sprawdza się do podkreślenia linii rzęs przy szarych i fioletowych cieniach.

Lubię czasem poeksperymentować z kolorami, dlatego mam też kilka eyelinerów w mniej standardowych odcieniach.  Jeden z nich to Lovely Eyeliner Matte granatowy. Niestety jedyną jego zaletą jest ładny, głęboki, matowy, granatowy kolor. Eyeliner trudno się aplikuje (ma cienki, dość długi pędzelek), trzeba nałożyć przynajmniej dwie warstwy, żeby nie pozostawić prześwitów. Poza tym nałożony na oko tworzy sztywną warstwę, która (pomijając sam dyskomfort)kruszy się i pęka.

Z odcieni niebieskiego mam też Oriflame Verymore Eye Liner Blue. Eyeliner ma bardzo przyjemny, niebieski kolor ze srebrnymi drobinkami, mimo cienkiego pędzelka aplikuje się dobrze. Kolor dobrze sprawdzi się latem, chociaż tak sobie myślę, że mógłby też wyglądać fajnie zimą na niebieskookiej blondynce. Trwałość i cena też są w porządku. Jedyne do czego się przyczepie to niepraktyczne opakowanie, ja wiem, że jest to seria kosmetyków, gdzie można sobie połączyć ze sobą dwa rożne produkty np. z jednej strony błyszczyk a z drugiej eyeliner, ale żeby płacić za samą złączkę? Ja na pewno nie wydam na to pieniędzy… I dlatego muszę się męczyć z malutkim, niewygodnym uchwytem.

Następny kolorek to  Rimmer Glam Eyes 003 Intense Plum. Intensywnej śliwki to ja w nim nie dostrzegam, nie wiem do czego mogłabym porównać ten kolor, ale na pewno nie do śliwki. Kolor jest jasny, mocno metaliczny. Pędzelek z serii tych, których nie lubię czyli cienki, miękki i długi. Kolor nawet mi się podoba, ale chyba nie jest dla mnie. Zaraz po zakupie opisywanego eyelinera zrobiłam sobie nim kreski, po czym zobaczył mnie mój chłopak i zapytał „co ci się stało z oczami?”, okazało się, że fiolet na powiece podkreślił moje już i tak wyraźne cienie pod oczami i wyglądałam na chorą, zmęczoną a nawet pobitą ;). Od tamtej pory nie użyłam już tego eyelinera ani na sobie, ani na nikim innym.

Ostatnie dwa moje eyelinery to kosmetyki w pisakach. Pierwszy to Oriflame Eyeliner Stylo Black i wielkie rozczarowanie. Czerń nie jest intensywna, eyeliner nie tylko z wyglądu ale i z zapachu przypomina zwykły flamaster. Kreska nim zrobiona też wygląda jak namalowana flamastrem, nie takim dobrym markerem, tylko zwykłym flamastrem za 40 groszy. Myślałam, że chociaż aplikacja będzie wygodna ale i ta nie dorównuje zwykłemu eyelinerowi. Poza tym eyeliner strasznie szybko wysycha i już po kilku użyciach kreska robi się jeszcze bledsza. Być może eyeliner w pisaku jest dobrą opcją dla kogoś, kto dopiero uczy się robić kreski ale dla mnie - weteranki w tej dziedzinie jest totalną klapą.  

Drugi mój pisak to NYC High Definition Liquid Eyeliner 898 Indigo Blue. Ten mimo bardzo intensywnego, wyraźnego koloru jest równie fatalny, o ile nawet nie gorszy od poprzednika. Kolor to intensywny niebieski z domieszką zieleni, taki morski. I niestety na kolorze kończą się jego zalety. Eyeliner nałożony na oko rozmywa się, kreska poszerza się wchodząc w drobne załamania. Pisak nawet całkiem wyschnięty odbija się na załamaniu powieki i to nie tak, że odrobinę, odbija się cała kreska, w całej swojej długości i szerokości a zmycie tego paskudztwa jest niemalże niemożliwe… Nigdy więcej eyelinerwów w pisaku ;)

dobry eyeliner, eyelinery opinie, eyeliner który najlepszy, loreal eyeliner w żelu, manhattan eyeliner opinie, nyc eyeliner opinie, oriflame eyeliner, eyeliner w pisaku, eyeliner w żelu, kolorowe eyelinery, rimmel eyeliner
od lewej: Loreal Gel Intenza Eyeliner 03 Violet Black, Oriflame Eyeliner Stylo Black, NYC High Definition Liquid Eyeliner 898 Indigo Blue, Astor Eye Artist Waterproof& Long Lasting Eyeliner 084 Star Brown, Manhattan Dip Eyeliner Waterproof 101 Black, Lovely Eyeliner Matte Granatowy, Rimmer Glam Eyes 003 Intense Plum, Oriflame Verymore Eye Liner Blue.

wtorek, 24 września 2013

Bourjois Colorissimo Lip Palette – recenzja

Bourjois Colorissimo to paletka trzech pomadek do ust. Założeniem producenta było stworzenie paletek o takim zestawieniu kolorystycznym, żeby w jednym pudełeczku zawrzeć odcienie nadające się na różne okazje. I tak w każdej z pośród 4 paletek jest kolor jasny – przeznaczony na co dzień, do pracy; ciemniejszy – na popołudniowe spotkanie z przyjaciółmi; najbardziej intensywny – na randkę. Kolory można ze sobą łączyć.

bourjois colorissimo, paleta pomadek bourjois, paleta szminek, bourjois colorissimo recenzja, bourjois colorissimo opinie


Paletka występuje w czterech wariantach kolorystycznych, ja mam numer 03 Roses Fashion, będący połączeniem różowych i pomarańczowych odcieni. Sam pomysł na produkt bardzo mi się podoba. W małym, poręcznym pudełeczku mam aż trzy różne pomadki.  Pomadki są matowe, nie mają żadnych błyszczących drobinek ale nałożone na usta pozostawiają lekki połysk. Konsystencja jest kremowa, niezbyt zwarta. Najjaśniejsza szminka jest dużo bardziej miękka od pozostałych, przez co zużywa się znacznie szybciej. Pomadki są bardzo niewydajne i jest ich w pudełeczku naprawdę bardzo mało. Do pomadek dołączony jest gąbkowy aplikator, który zupełnie nie nadaje się do ich nakładania – wsiąka prawie całą szminkę! Pomadki mają w sobie bardzo mało pigmentu i trzeba nałożyć sporą warstwę, żeby kolor był widoczny na ustach.


Żałuję, że na rynku kosmetycznym jest tak mało paletek z pomadkami, bo taka paletka to naprawdę fajna sprawa (niekoniecznie ta z Bourjois) i chętnie przetestowałabym inne. 

bourjois colorissimo, paleta pomadek bourjois, paleta szminek, bourjois colorissimo recenzja, bourjois colorissimo opinie

bourjois colorissimo, paleta pomadek bourjois, paleta szminek, bourjois colorissimo recenzja, bourjois colorissimo opinie

bourjois colorissimo, paleta pomadek bourjois, paleta szminek, bourjois colorissimo recenzja, bourjois colorissimo opinie

poniedziałek, 23 września 2013

Mariza Baza Wygładzająca - recenzja

Baza wygładzająca to mój pierwszy kosmetyk z firmy Mariza. Kupiłam ją szukając dobrej, niedrogiej bazy, która sprawdzi się dobrze na każdym rodzaju cery. I nie zawiodłam się, baza nadaje się zarówno dla cer suchych jak i tłustych, dojrzałych i młodych. Ładnie wygładza cerę i przygotowuje ją do nałożenia makijażu. Ma lekką kremową konsystencję i przyjemny delikatny zapach. Baza przedłuża trwałość podkładu, który ładnie trzyma się na niej cały dzień. Kosmetyk posiada bardzo estetyczne opakowanie w postaci szklanego słoiczka z pompką. Opakowanie wydaje się bardzo praktyczne i wygodne w użyciu i takie jest przez pierwszych kilka użyć. Baza jest dość gęsta i kiedy wypompujemy już zawartość rurki od pompki, baza zaczyna się odkładać na ściankach słoiczka i pompka już jej nie pompuje. Próbowałam rozwiązać ten problem odkręcając słoiczek i mieszając bazę rurką ale nie przyniosło to oczekiwanego efektu, próbowałam też ogrzewać bazę dłońmi, aby ta spłynęła na dno, ale to też mi się nie udało. Jedynym sposobem na wydobycie ze słoiczka w połowie zużytej bazy jest odkręcanie słoiczka i nabieranie jej rurką od pompki, co jest bardzo niewygodne. Teraz mam w słoiczku jeszcze jakąś 1/4 opakowania i z każdym użyciem wydobycie bazy staje się coraz trudniejsze, dlatego zastanawia się jak i czy w ogóle uda mi się zużyć ją do końca. Cena nie jest wysoka, baza kosztuje około 25 zł., ale słoiczek jest malutki - jedynie 15 mililitrów, tak więc mimo dość dobrej wydajności, przy codziennym użytkowaniu baza szybko się skończy. 

Podsumowując, baza wygładzająca Mariza to bardzo dobry kosmetyk w bardzo niepraktycznym opakowaniu.

mariza baza wygładzająca, mariza baza wygładzająca opinie, mariza baza, mariza baza recenzja

czwartek, 19 września 2013

Puder Bourjois Bio Detox - Recenzja

Idealny puder dla mnie to taki, który dobrze i na długo matowi cerę, ma delikatny odcień, który nie dominuje nad kolorem podkładu, jest właściwie niewidoczny, może być transparentny ale taki, który nie bieli. Opakowanie powinno nadawać się do noszenia w torebce i koniecznie posiadać lusterko.  

Puder Bourjois Bio Detox odpowiada mi jedynie pod względem opakowania, chociaż i to nie jest idealne. Pudru w opakowaniu jest mało (8 gramów) a pudełeczko jest dość duże, zupełnie niepotrzebnie. Pudełeczko zawiera obrotowe lusterko, którego przeznaczenie jest dla mnie bardzo zagadkowe. Po co kręcić lusterkiem, skoro możemy przekręcić trzymającą je dłoń…

bourjois bio detox puder, bourjois bio detox opinie, bourjois bio detox recenzja


Teraz kilka słów o zawartości pudełeczka, która pozostawia już wiele do życzenia. Po pierwsze kosmetyk ten ma z pudrem bardzo mało wspólnego – nie wyobrażam sobie jak można nałożyć go na podkład, skoro i bez niego tworzy na twarzy strasznie nienaturalną maskę.  Twarz wydaje się szara i zmęczona, wszystkie suche skórki są wyraźnie podkreślone. Puder utrzymuje się na twarzy w miarę przyzwoitym stanie jakieś kilkadziesiąt minut, po tym czasie zaczyna zbierać się w zmarszczkach i wchodzić w pory podkreślając zarazem wszystkie niedoskonałości cery. A o poprawkach niestety nie ma mowy, nakładając kolejną warstwę tworzy się jeszcze większa maska a pierwsza warstwa pudru zaczyna się brzydko ścierać.

Kolejną wadą produktu jest jego mała wydajność. Puder jest bardzo miękki, na jednorazowe pokrycie nim twarzy zużywa się go całkiem sporo i już po kilku użyciach zaczyna przebijać dno. Cena jest bardzo wysoka jak za tak koszmarny kosmetyk. Już nawet pomijając wszystkie jego wady, puder, który wystarczy na dwa tygodnie codziennego stosowania nie powinien kosztować prawie 60 zł.

bourjois bio detox puder, bourjois bio detox opinie, bourjois bio detox recenzja



Puder Bourjois Bio Detox podobnie jak podkład z tej samej serii okazał się wielkim rozczarowaniem - nie polecam nikomu ani jednego ani drugiego. 

wtorek, 17 września 2013

Jak zdrowo wiązać włosy?

Mam bardzo długie włosy i w ostatnim czasie zaczęłam przykładać większą uwagę do ich pielęgnacji – regularnie nakładam na nie różne oleje, a nawet kupiłam szampon nie zawierający silikonów. Od kilku dni moją głowę zaprząta pytanie: jak zdrowo, wygodnie i ładnie związać włosy. Noszenie rozpuszczonych, długich włosów nie jest zbyt wygodne na co dzień, poza tym nie jest podobno dla nich dobre – włosy niszczą się ocierając o ramiona. Przeglądając internet dowiedziałam się, że moje ulubione fryzury czyli wysoki kok lub kucyk są jeszcze gorsze - nienaturalne ułożenie włosów w takich fryzurach plus ściskająca je gumka osłabia cebulki włosowe. Włosy nie lubią też żadnych metalowych spinek, czy nawet wsuwek, które niszczą ich strukturę.  

Co w takim razie powinnyśmy zrobić, skoro to wszystko szkodzi naszym włosom? Od tygodnia testuję zdrowe upięcia włosów i mam bardzo mieszane uczucia. Według niektórych opinii najzdrowszym dla włosów upięciem jest warkocz - fryzura może i ładna, ale niezbyt elegancka i nie nadająca się na wszystkie okazje. Poza tym warkocz nie każdemu pasuje. Ja często zaplatam warkocza albo kłosa zimą, uważam, że jest to najwygodniejsza fryzura pod czapkę. Później po każdej zimie, mam serdecznie dość warkocza na następne pół roku ;).

Kolejnym zdrowym sposobem spięcia włosów jest związany nisko kok, tę metodę też przetestowałam. Włosy związane w luźny kok, bez użycia przytrzymujących je wsuwek nie trzymają się najlepiej, gumka się zsuwa, kok opada coraz niżej i całkiem się rozpada. Ja takiego koka musiałabym poprawiać średnio co pół godziny, a nie wydaje mi się, żeby takie męczenie włosów ciągłym ich zwijaniem miało na nie dobroczynny wpływ.

Ostatnią już, znaną mi zdrową metodą spinania włosów jest spięcie ich za pomocą dużych, plastikowych spinek żabek lub spinki szogun/banan. Efekt niestety nie powala na kolana… Przyznam, że tej metody nie próbowałam. Bardzo nie podobają mi się takie upięcia i nikt ani nic mnie do nich nie przekona.


Męcząc się tak z tymi włosami od tygodnia, zastanawiam się po co zapuszczamy i tak dbamy o włosy, skoro powstrzymujemy się przed ich eksponowaniem za pomocą ładnej fryzury bo a nuż im to zaszkodzi? Myślę, że nie należy popadać w paranoję na tym punkcie i nie szpecić pięknych włosów brzydkimi upięciami. Oczywiście z umiarem, wiadomo, że codzienne prostowanie, kręcenie czy tapirowanie włosów bardzo je zniszczy a szkody będą nieodwracalne. Ale kok? Kucyk? Bez przesady… Chyba najważniejsze w tym wszystkim jest to, żeby dobrze czuć się ze swoją fryzurą ;). 

niedziela, 15 września 2013

Red Checkered Shirt

Koszula w kratę plus dżinsy to według mnie idealny zestaw na chłodne dni kończącego się lata. 
W połączeniu ze szpilkami w intensywnym kolorze i podkreślonymi czerwienią ustami, dobrze sprawdzi się nie tylko na co dzień, ale i na wieczorne wyjście ze znajomymi. 

koszula w kratę, koszula w czerwoną kratę, różowe szpilki,

koszula w kratę, koszula w czerwoną kratę, różowe szpilki,

koszula w kratę, koszula w czerwoną kratę, różowe szpilki,

koszula w kratę, koszula w czerwoną kratę, różowe szpilki,